Czerwona Jaskinia na Rudziankach, to niewielkie wyrobisko, które z prawdziwą jaskinią nie ma nic wspólnego. Nie powinno Was to jednak zniechęcać do odwiedzin tego miejsca podczas pobytu w okolicy! Najszybciej dotrzemy tu z Zachełmia, jednak warto rozważyć nieco dłuższy spacer od strony Podgórzyna, Przesieki, Jagniątkowa, czy Sobieszowa.
Czerwona Jaskinia na Rudziankach znajduje się w północno-zachodniej części Zachełmia, położonego pomiędzy Jelenią Górą, a głównym grzbietem Karkonoszy. Uproszczając. Same Rudzianki, to niewielkie wzniesienie, którego szczyt osiąga 576 m n.p.m. To właśnie w jego szczytowych partiach występują skały zbudowane z granitu porfirowatego, a wśród nich znajduje się niewielkie wyrobisko.
Dawna kopalnia pegmatytu
Rzut oka do wnętrza groty
Czerwona Jaskinia, to dawna kopalnia pegmatytu. Tutejsza sztolnia ma od 6 do 8 metrów długości – w zależności, na których źródłach bazujemy. Wyrobisko jest ciekawe pod względem geologicznym, ponieważ odsłania zarówno pegmatyt, jak i mikrogranit. W odległości niespełna 200 metrów od Czerwonej Jaskini znajdują się pozostałości po mniejszym wyrobisku. Z kolei nieco poniżej wlotu sztolni dobrze widoczna jest hałda, na której rozpoznano kilka minerałów, w tym piryt, topaz, czy niobit.
Widok z wnętrza w kierunku wlotu
Okolica Rudzianek wielokrotnie wspominana była w literaturze, ponieważ na przestrzeni stuleci stanowiła obszar poszukiwań lub pozyskiwania skarbów Matki Ziemi. Wspomniana już dawna kopalnia pegmatytu pochodząca z XIX wieku, to nie jedyny relikt działalności poszukiwawczo-górniczej na tym terenie.
Zgodnie ze źródłami, znajdująca się u podnóża wzniesienia dolina potoku Choiniec była obszarem intensywnej działalności Walonów – średniowiecznych poszukiwaczy drogocennych kamieni i rud metali. Znajdować miał się tu nawet jeden z tzw. „kamieni Walońskich”, który w zaszyfrowany sposób wskazywały położenie wartościowych złóż.
Granitowe skały wieńczące szczyt
Wlot do starej kopalni. Widok ogólny
Czerwona Jaskinia na Rudziankach, to spora ciekawostka dla małych i dużych odkrywców. Można tu dotrzeć na kilka sposobów. Jedną z dróg prowadzących do atrakcji będzie ścieżka, którą wytyczono lokalny „Szlak Siedmiu Wzgórz”. Ścieżka odchodzi od zielonego szlaku turystycznego pomiędzy Żelaznym Mostkiem, a Przełęczą Ludomira Różyckiego. Stare wyrobisko może być dodatkową atrakcją podczas wycieczki na pobliski Zamek Chojnik.
Oznaczenie szlaku w terenie
Czerwona Jaskinia – informacje praktyczne
Atrakcja dostępna jest przez cały rok
Do eksploracji wyrobiska potrzebna będzie latarka
W pobliżu atrakcji znajduje się Hotel Chojnik z restauracją. Obiekt znajduje się może 15 minut spacerem od starej kopalni
Czerwonej Jaskini nie należy mylić z Czerwoną Jamą! Ta druga znajduje się w Szklarskiej Porębie
Przebieg całego Szlaku Siedmiu Wzgórz można zobaczyć tutaj: http://zachelmie.eu/2015/01/02/szlak-siedmiu-wzgorz-zaproszenie/
Lokalizacja na mapie
Czołem! Z tej strony Wojtek, autor tego tekstu i twórca projektu Górskie Wyrypy. Spodobał Ci się ten wpis? Przygotowanie takiego artykułu to dobrych kilka godzin pracy, dlatego będzie mi miło, jeślipostawisz mi wirtualną kawę. Twoje wsparcie będzie dla mnie OGROMNĄ motywacją do dalszego rozwijania projektu. Z górskim pozdrowieniem!
Turysta. Długodystansowiec. Eksplorator. Przez ostatnią dekadę przeszedł w górach ponad 20 000 km. Twórca projektu Górskie Wyrypy. Od 2013 roku promuje imprezy długodystansowe dla piechurów. Ma na koncie kilkadziesiąt startów w takich wydarzeniach. Sudety to jego mała ojczyzna. Je też lubi promować.
Bardzo spękany strop w tym wyrobisku. Ogromne bryły skalne dosłownie wiszą nad głową. Prędzej czy później nastąpi ich spadek. Nie spałbym tam spokojnie! 😉 Serdecznie pozdrawiam.
Zgadza się, ale to jeszcze nic w porównaniu z kowarskimi uranówkami 😉 Czołgając się tam człowiek ma wrażenie, że jak kichnie, to wszystko runie… Z górskim pozdrowieniem!
Bardzo spękany strop w tym wyrobisku. Ogromne bryły skalne dosłownie wiszą nad głową. Prędzej czy później nastąpi ich spadek. Nie spałbym tam spokojnie! 😉 Serdecznie pozdrawiam.
Zgadza się, ale to jeszcze nic w porównaniu z kowarskimi uranówkami 😉 Czołgając się tam człowiek ma wrażenie, że jak kichnie, to wszystko runie… Z górskim pozdrowieniem!