3SZLAKI 2026 to kolejny cykl górskich rajdów pieszych, który od kilku lat odbywa się na obszarze Sudetów. Jesteśmy świeżo po pierwszej z trzech zaplanowanych na ten rok edycji. Impreza przyciągnęła na start do Szklarskiej Poręby kilkuset uczestników, wśród których znaleźliśmy się i my. Zapraszamy na relację!
3SZLAKI 2026: 1/3 Góry Izerskie – na skróty
Kiedy: 14.03.2026 r.
Arena: Góry Izerskie, Sudety Zachodnie, Polska
Dystans zmierzony: 43 km
Przewyższenia zmierzone: 1359 m
Uzyskany czas: 7:30 z przerwami, 7:20 marsz


Pieszy Rajd Górski 3SZLAKI: 1/3 Góry Izerskie to impreza dla piechurów, która odbyła się na Dolnym Śląsku w sobotę 14 marca 2026 roku.
Organizatorzy przygotowali trzy zróżnicowane trasy – zieloną (15 km), żółtą (34 km) i czerwoną (43 km). Każda z nich miała start i metę na stadionie w Szklarskiej Porębie.
Wychodząc z założenia, że im dłużej, tym lepiej, zdecydowaliśmy się na trasę czerwoną. Wędrówkę rozpoczęliśmy skoro świt. O godz. 6:00 w solidnej grupie piechurów ruszyliśmy na podbój Gór Izerskich.

Na pierwszych kilometrach obraliśmy kurs na Złoty Widok. Popularny punkt widokowy znajdował się na trasie rajdu, jednak nie wiedzieć czemu, większość uczestników z naszego otoczenia ominęła to miejsce. A szkoda! Poranne słońce robiło bowiem całkiem niezłą robotę!


Po odwiedzeniu Chybotka trasa poprowadziła nas w kierunku Górzyńca, jednak w ostatniej chwili wykonała mocny zwrot na lewo. W efekcie musieliśmy podchodzić całkiem stromo do góry w kierunku mało znanej „Żaby”. Całkiem fajna dzida, której większość z nas się nie spodziewała.



W końcu dotarliśmy do platformy widokowej na Zbójckich Skałach. Co prawda było już trochę po wschodzie słońca, jednak i tu nie mogliśmy odmówić sobie rzucenia okiem na Karkonosze. Pogoda okazała się znacznie lepsza, niż przewidywała to prognoza, zatem grzechem było nie skorzystać.


Po minięciu pierwszego punktu kontrolnego przy Zakręcie Śmierci kontynuowaliśmy zbieranie metrów w pionie. Kulminacyjnym punktem podczas naszej wspinaczki był Wysoki Kamień – jeden z popularniejszych szczytów w polskiej części Gór Izerskich.


Trzeci bardzo udany punkt widokowy w krótkim odstępie czasu sprawił, że na kolejnych kilometrach postanowiliśmy skupić się głównie na marszu. Widoki poczekają, a trasa sama się nie przejdzie, aj?
Zobacz też: Atrakcje w Górach Izerskich i na Pogórzu Izerskim – 10 miejsc, które musisz odwiedzić w polskiej części pasma

Z mocnej wędrówki nie wybiły nas ani lód na grzbiecie Gór Izerskich, ani śnieg z błotem na zejściu w kierunku Rozdroża Izerskiego. Dodatkową motywacją był fakt, że właśnie zbliżaliśmy się do kolejnego punktu kontrolnego, na którym miałem zajadać się pyszną gorącą zupą.


No właśnie – miałem, bo jak się okazało „Pan za szybko idzie”. A przynajmniej szybciej niż pomidorówka, he he. Takie rzeczy na wyrypach trochę irytują, ale się zdarzają. I co prawda mieliśmy swój prowiant, ale uszczerbek na motywacji był przez kilka dłuższych chwil zauważalny.

W każdym razie – z tych dobrych informacji – na rozdrożu dogoniliśmy trójkę biegaczy, którzy liderowali temu całemu spędowi włóczykijów. To znaczy, dość szybko nam uciekli za którymś z zakrętów i może nie byliśmy w kontakcie wzrokowym, ale czuliśmy ich obecność tuż przed sobą.
To był główny powód, dla którego na kolejnych kilometrach trzymaliśmy mocne tempo. „Oni są tuż przed nami” – powtarzaliśmy jak mantrę, przebierając nogami po śniegu i lodzie. No dobra – wcale tak nie mówiliśmy, ale prawie to łyknęliście, co?
Zobacz też: Strategia startu, czyli jak zaplanować udział w górskiej imprezie długodystansowej dla piechurów

Na długim zejściu oderwałem się od naszej -plus-minus- pięcioosobowej grupki, która wyklarowała się w toku napierania na przód. W głowie pojawił się głupi plan – wejdę do Chatki Górzystów i zamówię coś dobrego. No i wszedłem.

No i wyszedłem. Wnętrze Chatki wypełniał zapach kapuśniaka i gulaszowej, och jakże piękne były to zapachy! Przypomniałem sobie jednak, że idę w wyrypie, a Krzysiek ma w plecaku jajca na twardo (…)

Chwilę później już w komplecie byliśmy na Głównym Szlaku Sudeckim. Nasza grupka rozciągnęła się niczym guma od majtek, jednak mieliśmy siebie nawzajem w zasięgu wzroku. Pokonując kolejne łachy śniegu, minęliśmy Wysoką Kopę i „Stanisława”, by zameldować się na ostatnim punkcie kontrolnym.



Ile trzeba się nachodzić, by zjeść kromkę chleba ze smalcem – rzucił któryś z towarzyszy wędrówki. To prawda – pomyślałem i zajadając ogórka kiszonego dodałem – Tak trzeba żyć! Pożegnaliśmy sympatyczne panie z obsługi punktu i ruszyliśmy w kierunku Szklarskiej Poręby.


Na ostatnich kilometrach nie działo się nic wartego uwagi. Zeszliśmy do wyraźnie nagrzanej Szklarskiej Poręby, by na sam koniec serią schodów dotrzeć na miejscowy stadion.
Meta! Po 7 godzinach i 30 minutach jako pierwsi piechurzy przekroczyliśmy końcową linię. W bazie rajdu czekało na nas sporo dobrych rzeczy… lub inaczej – same dobre rzeczy.

Były medale, certyfikaty i loteria fantowa. Była strefa gastro z zupką, kiełbasą i makaronem. Były leżaczki, kawka, herbatka i dla potrzebujących nawet punkt z fizjoterapeutą. Napiszę to wprost – trochę taki festyn, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

Spory kontrast z Przejściem Dookoła Kotliny Jeleniogórskiej, które również ma swoją bazę w Szklarskiej Porębie. Kto był, ten wie, że na mecie można dostać certyfikat i uścisk dłoni.
Zobacz też: Główny Szlak Świętokrzyski – przebieg, atrakcje, informacje praktyczne i mapka

Wracając do relacji – Pieszy rajd górski 3SZLAKI 2026: 1/3 Góry Izerskie okazał się fajną imprezą z widokową trasą. Marszruta była dobrze oznaczona, choć niektórzy narzekali na małe strzałki lub mnogość karteczek z „mądrościami tłumów”.

Trochę wybiła nas z rytmu sytuacja z zupą na PK, ale nie ma co rozpaczać. Ogólnie szło się dobrze. Pogoda dopisała, a na trasie mieliśmy dosłownie trzy pory roku – wiosnę z błockiem i słoneczkiem, zimę z łachami śniegu i lodu oraz jesień z rudą scenerią.
Dzięki organizatorom za to, że mogliśmy wziąć udział w wydarzeniu! Dzięki towarzyszom wędrówki za mocne tempo! Siła piechurom i do zobaczenia na kolejnej wyrypie!

Więcej imprez dla piechurów znajdziecie w naszym Kalendarzu. Zapraszamy!

To też może Cię zainteresować
- Buty Dynafit Trail: recenzja górskiego piechura
- Kurtka puchowa w góry. Jak wybrać? Na co zwrócić uwagę? Poradnik
- Spodnie Dynafit Traverse Dynastretch – recenzja po roku używania
- Zimowe skarpety trekkingowe. Jak wybrać ciepłe skarpety w góry?
- Hoka Speedgoat 6 GTX. Wodoodporne buty z niewidzialną membraną
Co możesz jeszcze zrobić?
- Polub nasz profil na Facebooku i obserwuj nas na Instagramie
- Podoba Ci się to, co robimy? Postaw nam wirtualną kawę!
- Wesprzyj naszą działalność i zostań Patronem Górskich Wyryp na patronite.pl

Turysta. Długodystansowiec. Eksplorator. Przez ostatnią dekadę przeszedł w górach ponad 20 000 km. Twórca projektu Górskie Wyrypy. Od 2013 roku promuje imprezy długodystansowe dla piechurów. Ma na koncie kilkadziesiąt startów w takich wydarzeniach. Sudety to jego mała ojczyzna. Je też lubi promować.





