XII „Sudecka Żyleta” odbyła się w dniach 11 – 12 lutego 2023 roku na obszarze Sudetów Środkowych. Uczestnicy mieli do pokonania pętlę o długości 60 kilometrów ze startem oraz metą w Głuszycy. Jak zwykle wydarzenie cieszyło się bardzo dużym zainteresowaniem, w związku z czym na trasę wyruszyło ponad pół tysiąca osób z całej Polski. Zapraszamy na podsumowanie!
XII „Sudecka Żyleta” rozpoczęła się w sobotę o godz. 8:00. Spod pięknego Urzędu Miejskiego w Głuszycy na trasę wyruszyło 526 uczestników. Już kilka chwil po starcie mocno rozciągnięta stawka zaczęła wgryzać się w okoliczne pasma górskie.
Rejestracja przedstartowa, fot. Robert Janusz
Start, fot. Robert Janusz
Trasa wydarzenia przeprowadziła uczestników przez Góry Sowie, Góry Wałbrzyskie oraz Góry Kamienne. Marszruta odwiedziła wiele kultowych miejsc w Sudetach Środkowych, m.in. Włodarz, Jałowiec Wielki, Wołowiec, „Andrzejówkę”, Bukowiec, Sokołowsko, czy Ruprechticki Szpiczak.
Na trasie, fot. Robert Janusz
Na pętli nie zabrakło sztywnych podejść z takimi klasykami jak Borowa, Stożek Wielki, czy Włostowa, Kostrzyna i Suchawa. Suma podejść wyniosła budzące respekt 3300 metrów!
Dodatkowym utrudnieniem podczas wędrówki był sypki śnieg, sporo powalonych drzew oraz ulewny deszcz, który doskwierał uczestnikom od późnego popołudnia. Jak mówili uczestnicy na mecie, to była pierwsza wyrypa, gdzie miejscami musieli się czołgać, pokonywać trasę na kolanach lub na czworaka!
fot. Robert Janusz
fot. Robert Janusz
Zatrzymując się na moment przy parametrach trasy oraz panujących na niej warunkach, warto zaznaczyć, że to była jedna z najcięższych edycji w historii wydarzenia. Świadczy o tym choćby niska (red. ale i tak niespodziewanie dobra) frekwencja na mecie.
Do końcowej linii dotarło 257 uczestników, co daje niespełna 49% spośród wszystkich startujących. Wynik ten byłby zapewne gorszy, gdyby nie fakt, że organizatorzy i wolontariusze zgodnie z tradycją czekali na mecie na „spóźnialskich” jeszcze kilka godzin po upływie regulaminowego limitu czasowego (red. 18 godz.).
Pierwszych dwóch uczestników dotarło na metę w sobotę około godz. 19:10. Kolejnych dwóch meldowało się na końcowej linii w odstępach co około 20-30 minut. Pierwsza osoba, która zadeklarowała, że przeszła trasę, zbiegając tylko z kilku szczytów, pojawiła się na mecie o godz. 20:25. Z kolei ostatni uczestnicy otrzymali certyfikaty o godz. 6:00 w niedzielę.
Punkt Kontrolny, fot. Robert Janusz
fot. Robert Janusz
Na trasie 12. Maratonu Pieszego „Sudecka Żyleta” znajdowało się sześć punktów kontrolnych, w tym jeden pełnił także funkcję punktu żywieniowego z pożywnym żurkiem serwowanym z kuchni polowej. Z kolei punkty kontrolne zaopatrzone były w przekąski – ciastka, bakalie, banany, musy owocowe i jogurty. Dodatkowo na mecie jako posiłek regeneracyjny serwowany był makaron z sosem.
Meta! fot. Robert Janusz
fot. Robert Janusz
W niedzielę o godz. 2:30 w nocy rozpoczęło się losowanie nagród. Wśród zgromadzonych uczestników rozlosowano kilkadziesiąt upominków w tym kuchenkę turystyczną, plecaki, kijki trekkingowe, hamaki, termosy, zegarki sportowe oraz vouchery na noclegi i usługi gastronomiczne w okolicznych obiektach i wejściówki do miejscowych atrakcji (Browar Jedlinka, schronisko „Andrzejówka”, Agroturystyka Pograniczna, Podziemne Miasto Osówka).
fot. Robert Janusz
Gratulacje dla wszystkich, którzy zdecydowali zmierzyć się z trasą! Miło nam poinformować, że gorskiewyrypy.pl objęły wydarzenie patronatem medialnym.
Turysta. Długodystansowiec. Eksplorator. Przez ostatnią dekadę przeszedł w górach ponad 20 000 km. Twórca projektu Górskie Wyrypy. Od 2013 roku promuje imprezy długodystansowe dla piechurów. Ma na koncie kilkadziesiąt startów w takich wydarzeniach. Sudety to jego mała ojczyzna. Je też lubi promować.
szkoda że autor nie podał ile osób ukończyło w limicie czasowym
Dzięki za komentarz
Nie podał, bo nie miał takich informacji 
W tej edycji rywalizacja z samym sobą była ponad współzawodnictwo z kimkolwiek innym
Nieustanna walka między głową i reszta ciała 
I jak to się finalnie skończyło?
ostatnia fota ;p
Czy w takich zimowych warunkach na Żylecie używa się raczków/raków czy czekana? Latem było stromo, może zimą unikają takich stromych podejść/zejść?
Czołem! Przeważnie raczki i kijki trekkingowe, czekanów jeszcze nie widzieliśmy
Zimą tak samo jak latem bywa naprawdę STROMO 
Dzięki wielkie za odpowiedź! Kusi ta zimowa edycja, oj kusi.