Sentiero Italia, czyli Wielki Szlak Włoski to długodystansowa trasa, która przecina Włochy ze wschodu na zachód i z północy na południe. Trasa łączy szczyty Alp i Apeninów z wybrzeżem Sycylii oraz Sardynią. Po kilkumiesięcznej wędrówce dwójka Polaków – Weronika Łukaszewska i Sławomir Sanocki – pokonała liczącą 7000 kilometrów marszrutę… i zrobili to jako pierwsi na świecie! Zapraszamy do lektury!

Sentiero Italia (Wielki Szlak Włoski) to jeden z największych tego typu projektów w historii Włoch. Licząca 7000 kilometrów trasa odwiedza 20 regionów tego kraju, 16 parków narodowych oraz 60 rezerwatów i parków regionalnych.

W pewnych kręgach trasa uważana jest nawet za najdłuższy górski szlak na świecie. Inni twierdzą, że pod tym względem wiedzie prym jedynie na Starym Kontynencie. Przy czym określenie „jedynie” wcale nie ujmuje rangi temu projektowi.
Zobacz też: Zielony szlak Szklarska Poręba – Wałbrzych, czyli blisko 120 kilometrów górskiej wędrówki! Informacje praktyczne, opis, atrakcje

Jedno jest pewne – pokonanie szlaku w całości wymaga nie tylko doskonałej kondycji fizycznej. Przejście trasy bez całkowitego zaangażowania, dobrej logistyki, a przede wszystkim silnej psychiki nie jest możliwe.
A i tak spełnienie tych wszystkich warunków absolutnie nie gwarantuje finalnego sukcesu. Na takiej trasie trzeba też mieć po prostu farta!

Weronika Łukaszewska i Sławomir Sanocki na Sentiero Italia wyruszyli 1 czerwca 2024 roku. Wędrówkę rozpoczęli w okolicach Triestu. Od początku zmagali się z wieloma trudnościami, które częściowo wynikały z racji mocno opóźnionego sezonu.
Dużym wyzwaniem na Wielkim Szlaku Włoskim są przewyższenia. Już po 16 dniach wędrówki (red. 443 km) Weronika i Sławek mieli w nogach niespełna 40 000 metrów pionów.

Sporym utrudnieniem okazała się też zaskakująco nieprzychylna aura. Przemierzanie kolejnych kilometrów skutecznie spowalniały opady deszczu. Pierwszy miesiąc wędrówki to ponad połowa dni deszczowych. Do tego dochodziły gwałtowne burze i spora pokrywa śnieżna w wyższych partiach gór.

Wraz z upływem czasu Weronika i Sławek stawiali czoła kolejnym przeciwnościom losu, przechodzili przez kolejne kryzysy, a jedno z nich trafiło nawet na kilka dni do szpitala.
Nic nie było jednak w stanie ich złamać. Mogłoby się wydawać, że determinacja, z jaką dążyli do celu, wielokrotnie przekraczała jakiekolwiek granice.

Piechurzy z Polski na pokonanie Wielkiego Szlaku Włoskiego potrzebowali 256 dni i 8 godzin. W tym czasie przeszli 7000 kilometrów oraz -uwaga- 350 000 metrów podejść! Ich wyczyn na długo pozostanie na ustach wielu wędrowców.

Stali się pierwszymi Polakami, którzy pokonali w całości 20 regionów Sentiero Italia CAI, ale co istotniejsze, jako pierwsi ludzie na świecie przeszli w całości Wielki Szlak Włoski w ramach jednej wyprawy. To niesamowite osiągnięcie!

GRATULUJEMY w imieniu społeczności polskich piechurów!
Więcej o tej wyprawie na stronie i kanałach społecznościowych Viamountains.com
Zobacz też: Szlak Orlich Gniazd – długodystansowa wędrówka śladami średniowiecznych warowni! Informacje praktyczne

Co możesz jeszcze zrobić?

Turysta. Długodystansowiec. Eksplorator. Przez ostatnią dekadę przeszedł w górach ponad 20 000 km. Twórca projektu Górskie Wyrypy. Od 2013 roku promuje imprezy długodystansowe dla piechurów. Ma na koncie kilkadziesiąt startów w takich wydarzeniach. Sudety to jego mała ojczyzna. Je też lubi promować.
Chętnie bym pojechał,ale muszę pracować. Nie stać mnie na roczny urlop bezpłatny.
Skąd oni mieli kasę na to przedsięwzięcie?
Na jakiej podstawie jest informacja, że jako pierwsi na świecie w całości w czasie jednej wyprawy? Wyczyn super, licytacja, rankingi i pierwsi na świecie… Szlak został wytyczony, udokumentowany i zrealizowany przez innych wędrowców, także w czasie jednej wędrówki.
Dzięki za komentarz!
Informacja pochodzi od samych bohaterów tekstu. Kilka lat temu jako pierwsi w historii przeszli zimą Łuk Karpat, teraz ich łupem padł Wielki Szlak Włoski. My uznaliśmy tych wędrowców za rzetelnych i autentycznych, patrząc również przez pryzmat ich dotychczasowych osiągnięć. Natomiast w kwestii „na jakiej podstawie?” – to już jest pytanie do Weroniki i Sławka. Może taki wyczyn trzeba gdzieś zgłosić? Może trzeba przedstawić ślad z zapisaną całą wędrówką? Nie wiem. Z górskim pozdrowieniem!