RELACJA: XII TWARDZIEL ŚWIĘTOKRZYSKI

Twardziel Świętokrzyski, to długodystansowy maraton pieszy, którego pierwszą edycję zorganizowano, aby uczcić wejście Polski do Unii Europejskiej. Od tam tej pory, maraton organizowany jest co roku na przełomie kwietnia i maja. Areną zmagań są tutaj Góry Świętokrzyskie – może nie najwyższe, jednak nasączone historią i kulturą, co widać niemal na każdym kroku.

 

Długość trasy TWARDZIELA to temat, który podczas tegorocznej edycji eventu budził sporo emocjii. Dotychczas przyjmowało się, że trasa ma 100 kilometrów, jednakże w tym roku organizatorzy podali, że jest ich 95. Z tym z kolei nie zgadzała się spora liczba uczestników, powołując się na swoje urządzenia mobilne : )
Na pokonanie trasy, uczestnicy mają maksymalnie 22 godziny. Przekroczenie limitu czasowego wiąże się z dyskwalifikacją. Do tego, na trasie ustalono dwa PK, które również należało zaliczyć do określonej godziny. Warunkiem ukończenia maratonu jest więc osiągnięcie PK oraz mety w limicie czasowym, a także zebranie potwierdzeń z PK na swojej karcie startowej.

Karta startowa z potwierdzeniami z Punktów Kontrolnych.

Ścisły start poprzedziła odprawa uczestników, która miała miejsce w Wyższej Szkole Ekonomii, Prawa i Nauk Medycznych w Kielcach. Po odebraniu pakietów startowych i zaprezentowaniu eventu przez organizatorów, autokarami zawieziono nas do niewielkich Gołoszyc.

GOŁOSZYCE (0 km) – TRZCIANKA (19 km)
Start miał mniejsce kilka minut przed godziną 20:00. To właśnie ten moment w najlepszy sposób zobrazaował, ilu biegaczy brało udział w tej dedykowanej piechurom imprezie.
Pierwszy odcinek maratonu przbiegał przez Pasmo Jeleniowskie. Prócz dwóch podejść – pod Truskolaskę i Szczytniaka oraz błota na szlaku, nic nie zakłócało tempa marszu. Przy Szczytniaku zlokalizowano „ukryty” Punkt Kontrolny. Kolejny PK ustawiono na 19 km w Trzciance.

W niedługi czas po starcie. fot. turysta.swietokrzyski.eu

TRZCIANKA (19 KM) – ŚWIĘTA KATARZYNA (38 KM)
Dość przyjemnym i łagodnym podejściem osiągnęliśmy klasztor Święty Krzyż na Łysej Górze. Asfaltową drogą zeszliśmy do miejscowości Huta Szklana, skąd skrajem lasu wędrowaliśmy w kierunku Kakonina. W Kakoninie, na 31 kilometrze, znajdował się kolejny PK oraz pierwszy Punkt Żywieniowy, które osiągnęliśmy przed godziną 1:30. PŻ serwował pomidorówkę, kawę, herbatę oraz wodę.
Ruszyliśmy w stronę najwyższego wzniesienia Gór Świętokrzyskich – Łysicy. Zgodnie z tym, co zapowiedział Arek, szczyt osiągnęliśmy bez wysiłku i dość niespodziewanie. Obsiane kamieniami zejście w kierunku Świętej Katarzyny, okazało się być dotychczas najtrudniejszym pod względem technicznym odcinkiem. Za nami kolejne z pasm Gór Świętokrzyskich – Łysogóry.

 

ŚWIĘTA KATARZYNA (38 KM) – TUMLIN (66 km)
Zbliżał się wschód słońca, zatem nastała najchłodniejsza pora doby. Przemierzyliśmy niezbyt ciekawy odcinek mieszany, z drogami asfaltowymi i polnymi ścieżkami od Krajna Pierwszego, przez Wymyśloną i do PK zlokalizowanego w Ameliówce w hostelu „Lubrzanka”. W tym miejscu przewidziano także przepak. Dla uczestników przygotowano kawę, herbatę oraz wodę. PK w „Lubrzance” należało zaliczyć do godziny 7:00.
Za białymi kropkami wróciliśmy do czerwonego szlaku, którym osiągnęliśmy Masłów, Dąbrowę, by w okolicy Krzemionki wejść na drogę asfaltową. Po blisko 1,5 km marszu poboczem, przy pomniku zlokalizowano kolejny „ukryty” PK. Leśną drogą, często rozjeżdżoną i podlaną wodą, skierowaliśmy się w stronę miejscowości Tumlin. To tu, na 66 kilometrze w miejscowej szkole, zorganizowano PK i kolejny Punkt Żywieniowy. Po posileniu się pyszną zupą kalafiorową, stwierdziliśmy, że urządzimy dłuższy postój, który finalnie trwał ponad godzinę.
PK w Tumlinie należało zaliczyć do godziny 13:00.

 

fot. turysta.swietokrzyski.eu

TUMLIN (66 KM) – STRAWCZYNEK – META (95 KM)
Zaraz za Tumlinem minęliśmy Rezerwat Kręgi Kamienne. Po krótkim zejściu, czekały nas dwa podejścia, z czego jedno dość sztywne. Dalszy odcinek, to głównie drogi asfaltowe z wyjątkiem podejścia pod Cisową. W Porzeczu (około 80 km trasy), minęliśmy pierwszy na trasie otwarty sklep spożywczy.
Rozpoczęliśmy monotonne, kilku kilometrowe podejścia pod Baranią i Siniewską, by wkrótce stracić nieco na wysokości. Ostatnim podejściem, był trawers pod Perzową. Przy kaplicy św. Rozalii rozpoczęliśmy zejście w stronę ostatniego PK w Hucisku. Stąd, po raz kolejny po znaczeniu organizatora, ruszyliśmy w kierunku mety. Jako, że przez ostatnie kilometry mieliśmy naprawdę spacerowe tempo, tych ostatnich 6 kilometrów postanowiliśmy pokonać jak najszybciej.
Na mecie czekał na nas gorący krupnik. Co istotne, finisz zlokalizowany był na stadionie lokalnego centrum sportowego, a uczestnicy mieli dostęp do pryszniców : )

 

fot. turysta.swietokrzyski.eu

PODSUMOWANIE
Trasa TWARDZIELA ŚWIĘTOKRZYSKIEGO przebiega po zróżnicowanych nawieżchniach, od błotnistych odcinków, poprzez szutrowe drogi, leśne i polne ścieżki, a na asflatówkach skończywszy. Błota było sporo, jednak jak poinformowali nas tubylcy, przez kilka dni poprzedzających start, trasa mocno obeschła. Najciekawsze miejsca -czy to pod względem kulturowym, czy krajobrazowym- mija się w trakcie nocy lub zanim podniesie się poranna mgła, zatem potrzeb poznawczych raczej na pewno nie uda się zaspokoić. Przynajmniej mi się nie udało : ) Największym utrudnieniem w pokonywaniu trasy było błoto oraz podmokłe tereny, które wymagały obejść. Ciągłe przeskakiwanie z jednej strony drogi na drugą uniemożliwiały złapanie równego tempa marszu. Na trasie znajduje się dosłownie kilka podejść lub zejść, które ze względu na podłoże, długość lub nachylenie terenu, mogą sprawić pewne trudności. Warto pamiętać, że na trasie brakuje sklepów, w których można by uzupełnić zapasy jedzenia, czy płynów. Należy więc tak rozplanować udział, aby bazować na Punktach Żywieniowych oraz tym, co ma się w plecaku. Jako, że nasz udział w TWARDZIELU miał charakter rekreacyjny i miał za zadanie rozchodzenie nóg przed kolejnymi eventami, nie narzucaliśmy specjalnie szaleńczego tempa. Do mety dotarliśmy po 21,5h. Idąc turystycznym tempem, bez podbiegania i urządzania dłuższych przerw, trasę TWARDZIELA spokojnie można pokonać w 17 – 20 h.

W XII TWARDZIELU ŚWIĘTOKRZYSKIM udział wzięły 154 osoby. Do mety dotarło 120 osób. Trasę najszybciej pokonali maratończycy, którzy meldowali się na mecie po 12 – 14 godzinach od startu. Tu, zamiast komentarza postawię kropkę.

Organizatorami maratonu byli Oddział Świętokrzyski PTTK w Kielcach, Klub Turystów Pieszych „Przygoda”, Klub Górski, Wyższ Szkoła Ekonomii, Prawa i Nauk Medycznych w Kielcach, Gmina Strawczyn oraz Centrum Sportowo – Rekreacyjne „Olimpic” w Strawczynku.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *