I Żyleta Sudecka. Krótkie podsumowanie.

Żyleta Sudecka, to jedna z tych wyryp, które tak bardzo różnią się od pozostałych eventów z kategorii. Idea zorganizowania pieszego maratonu zrodziła się wśród ludzi gór, z zamiłowania do nich i do pieszych wędrówek. Nie z chęci napełnienia kieszeni monetami, jak to w tych czasach bywa.

Na starcie.

I Żyleta Sudecka odbyła się w dniach 26 – 27 sierpnia tego roku. Grupa śmiałków miała do pokonania trasę, która przebiegała przez trzy pasma Sudetów Środkowych, a więc Góry Wałbrzyskie, Góry Suche i Góry Sowie. Ideą wydarzenia było zdobycie najwyższych wzniesień wspomnianych pasm, a więc Borowej, Waligóry i Wielkiej Sowy oraz oczywiście dobra zabawa. Uczestnicy mieli do pokonania 54 kilometry i przeszło 3300 metrów w pionie. Co istotne, wyruszyli z Wałbrzycha o godzinie 19 wieczorem, zatem większość trasy pokonywali nocą.

Chwila odpoczynku.

Warte przybliżenia są zasady, na jakich przeprowadzony został ten długodystansowy maraton pieszy. Przede wszystkim – zero rywalizacji. Pomijając te z własnymi słabościami. Uczestnicy Żylety wyruszyli na trasę bez numerków na plecach i z nastawieniem, aby trasę pokonać wspólnie, ramię w ramię. Prym wieść miała dobra zabawa na łonie natury i założenie to udało się spełnić w stu procentach.

Na trasie.

Chętni do wzięcia udziału w Żylecie Sudeckiej nie musieli wpłacać wpisowego. Udział w maratonie był całkowicie darmowy. Każdy uczestnik otrzymał wydruk z opisem trasy oraz pamiątkową przypinkę. Na mecie maratonu, na Wielkiej Sowie, na każdego czekały pieczone kiełbaski oraz woda.

W „Andrzejówce”.

Słowa uznania należą się także włodarzom schroniska Andrzejówka w Górach Suchych, którzy mimo nocnej pory przyjęli żyletowiczów i dali im możliwość skorzystania z bufetu.

Gratulujemy podejścia i życzymy powodzenia w przyszłym roku!

 

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *